|
|
Wypowiedzi osób, które stosują Ho´oponopono
Morrnah Nalamaku Simeony. ( Zapraszam wszystkie osoby, które
zaobserwowały zmiany w swoim życiu do podzielenia się swoimi
doświadczeniami z innymi. Wasze wypowiedzi będą bardzo pomocne
wielu osobom. Proszę o tym napisać na anna.kligert@email.dk
)
Sama świadomość istnienia Ho’oponopono już jest błogosławieństwem. Czuję się bezpieczniej. Jest moim wsparciem przy pojawiających się problemach. Generalnie rzecz ujmując poprawiły się stosunki z moimi przełożonymi. W domu panuje większa harmonia. Moi synowie zaczęli studiować. Mąż wydał dwie książki. A oto bardzo konkretne przykłady z mojego życia. Przeszłam z pozytywnym wynikiem kilka poważnych kontroli w firmie, w której pracuję. Nie było to takie oczywiste. Firma zmieniała wielokrotnie właścicieli i odziedziczyliśmy dość spory bałagan. Pomogłam mężowi , w kilku sytuacjach. Od wielu lat nie mógł doprosić się o zwrot cennych książek i ukończenia zamówionego rysunku. Po kilku dniach opisywania całej sytuacji w ankiecie, wszystkie należące do niego książki wraz z rysunkiem pojawiły się u nas w domu. Kiedyś zgubił ważną przepustkę co wiązało się to dla niego z poważnymi konsekwencjami. Tego samego dnia po zrobieniu ankietki, ktoś położył mu na biurku zgubę. Było to dość niezwykłe, bo zgubę znaleziono wiele km od pracy. Brat męża jest bezrobotny, był bardzo chory i nie miał ubezpieczenia. W pół dnia załatwiłam mu wszystko tzn. ubezpieczenie, lekarzy i kurację i to za darmo. Pierwszym symptomem niezwykłości tej metody był mój powrót do Warszawy po szkoleniu Ho’oponopono. Z różnych podróży odbiera mnie zazwyczaj mąż, który wścieka się na mnie już przez telefon komórkę, bo ma trudności z zaparkowaniem na Dworcu Centralnym. Po raz pierwszy był bardzo miły i przez 22 km mieliśmy cały czas zielone światło. Mój stan zdrowia też poprawił się. Przez całe życie miałam chroniczne bóle głowy, które przestały mnie męczyć. Do ankietki wpisuje wszystkie wydarzenia z mojego życia i dzięki temu wszystko jest łatwiejsze.
A.Ż.
Po powrocie z kursu I stopnia do domu zaczęłam praktykować Ho’oponopono. Przyznam szczerze, że początki nie były łatwe. Przede wszystkim odczuwałam wielkie wyczerpanie fizyczne. Początkowo wręcz słaniałam się na nogach. Spałam po kilkanaście godzin dziennie i wstawałam wykończona. W trakcie robienia rytuału, moje oczy łzawiły, a tekst w podręczniku był zamglony. Na samym początku w trakcie procesu płakałam. Pamiętam, że wzruszał mnie szczególnie Stopień 6c – Poczęcie. Modlitwy są niezwykle piękne i poetyckie. Bardzo do mnie przemawiają i czuję je w sercu.Moje zmęczenie trwało dość długo – ok 2-3 miesięcy. Zaczęłam się obawiać, że będę musiała wycofać się z praktykowania, bo nie dawałam rady. Zwróciłam się o pomoc do znajomego, który zajmuje się oczyszczeniami metodą m.in. SRT. Jest on czasami bardzo skuteczny. Tym razem udało się i odzyskałam siły. Mogłam już bez przeszkód praktykować Ho’oponopono. Dość zabawnym efektem Ho’oponopono było to, że zaczęłam robić niesamowite porządki w domu. Sprzątałam szafy, wszelkie zakamarki. Nigdy nie byłam taka porządnicka J. W pewnym momencie zorientowałam się, że robię to wręcz obsesyjnie. Zinterpretowałam to w ten sposób, że robię porządki nie tylko w swojej duszy, ale przekłada się to również na inne sfery mojego życia. Z natury jestem dość sceptyczna i przyznam się, że nie do końca wierzyłam w skuteczność tej metody. Ponieważ potrzebowałam namacalnych dowodów, zaczęłam robić systematyczne notatki – co oczyszczam i ile razy. Tak więc w przeciągu blisko 2 lat rytuał Ho’oponopono zrobiłam ok. 240 razy. Między innymi Ho’oponopono „ulepszyło” mojego męża. Udało mi się załatwić 2 trudne sprawy urzędowe. Koleżanka, która straciła pracę bardzo szybko dostała następną. Córka mojej przyjaciółki wyjechała do wymarzonego Londynu. Dostałam podwyżkę w pracy w takiej wysokości jak chciałam. I najważniejsze! – wprost w magiczny sposób poprawiają się relacje z ludźmi. Czasami jest to aż zabawne. To są takie namacalne dowody na skuteczność tej metody.Czasami, aby problem się rozwiązał wystarczy zrobić rytuał jeden raz. Gdy problem jest trudny, to kilka razy lub w dalszym ciągu „wisi” w moim dzienniczku. Ale ja się nie poddaję i nie odpuszczam, bo jestem przekonana, że kiedyś zostanę wysłuchana. A teraz może opowiem o tym jak mnie osobiście Ho’oponopono zmieniło. Na pewno stałam się bardziej spokojna. I cierpliwa! – bo przebrnęłam przez te 94 pytania egzaminacyjne ( test przed przystąpieniem do Ho’oponopono Basic II ). Czuję harmonię i równowagę. Mam lepsze relacje z ludźmi - coraz bardziej ich lubię i toleruję. I Kocham STWÓRCĘ! I jeszcze pewnie długo będę musiała pracować nad sobą, ale jestem dobrej myśli bo mam ukochane Ho’oponopono. Wielu ludzi zniechęca się do rytuału Ho'oponopono uważając, że jest on dosyć żmudny. To prawda jest żmudny, ale ludzie są mało cierpliwi i chcą mieć efekty już TERAZ, NATYCHMIAST. Ho'oponopono jest dla wytrwałych, ale Ci którzy pozostaną zostają nagrodzeni. Takie jest moje zdanie. Dlatego tych którzy rzeczywiście praktykują pozostaje niewielu.
Iwa.
Jestem tak zachwycona Ho'oponopono,
że natchnęło mnie to do wyjazdu samej ze sobą w góry na
tydzień czasu. I jestem tutaj w górach sama ze
sobą, robię Ho'oponopono i zajmuję się sobą,
maluję, medytuję. Coś niesamowitego. Zaczynam
odczuwać duży spokój, mimo, że na zewnątrz nic
właściwie się nie zmieniło. Aniu dziękuję bardzo, że
mogłam Cię poznać i zacząć praktykować
Ho'oponopono. To w sumie jest czasochłonne, bo
zrobić 2 razy w ciągu dnia to jak dla mnie ok. 4 godzin. Mimo to, tak mnie ciągnie aby to
robić, że jeszcze takich doznań nie miałam. Przyszła chyba do mnie wiara,
że to mi naprawdę pomoże w życiu i będę coraz
bardziej radosna i szczęśliwa :-) Pozdrawiam bardzo serdecznie i
dziękuję :-)
J.L. Na stole Mahiki( miejsce na którym możemy
umieścić przedmioty w celu ich oczyszczenia)
położyłem swój drugi telefon z którego sporadycznie korzystam.
Jego mankamentem była coraz słabsza bateria( trzymała do 12 godzin,
max 15 minut rozmowy). Telefon pochodzi z Anglii, przeszedł przez wiele
rąk, być może był kradziony. Rozmawiałem przez niego
40 minut i ... "nie padł". W momencie kiedy piszę tą
informacje (na drugi dzień po oczyszczeniu) bateria wciąż
trzyma. Ł.W. Droga Anno, wysyłam tą wiadomość aby podzielić
się moim doświadczeniem z ho'oponopono. Byłem na kursie 24 września w Warszawie i
jest to przełomowa data w moim życiu. Stosuję ho'oponopono od dwóch miesięcy prawie
codziennie. Ostatnio dwa razy dziennie i przekonałem się, jaka jest
różnica, gdy jeden lub dwa dni tego nie robię - stare nawyki
depresyjnych myśli powracają z siłą. Ho'oponopono
sprawia, że patrzę na świat trzeźwiej niż
kiedykolwiek wcześniej. Oprócz tego, moje sny każdej nocy są
takie wyraziste i szczególne jakby moja podświadomość budziła
się i pracowała bardziej! A oto jeden szczególny efekt regularnego stosowania
procesu. Słowa, których tu używam są
zaczerpnięte z mistycyzmu chrześcijańskiego dlatego, że
jestem tak wychowany, mimo nie że czuję się
częścią kościoła chrześcijańskiego i takie
słowa same mi się nasuwały, gdy to opisywałem. Jeśli
komuś to wadzi, może sobie zastąpić słowo „Bóg”
innym słowem, np. „Ja”, „Istnienie”, „Wielka Tajemnica” czy innym, które
według niego opisuje absolut, bo było to bezosobowa
Świadomość, którą czułem w sobie. Dziś po południu otworzyłem się na
Boga i zostałem oblany światłem miłości Boskiej. Jak
to zrobiłem? Usiadłem do medytacji i powiedziałem: teraz
otwieram się na Boga. Poczułem ból, więc wybaczyłem
sobie, bo był to ból lęku, że nie zasługuję –
uświadomiłem to sobie. To otworzyło bramy nieba i
zostałem oblany światłem miłości Boskiej.
Doznałem słodkiego oczyszczenia i Bóg powiedział mi, że
to co się stało to także dzięki mnie i mojemu wyborowi, a
wtedy poczułem swoją ważność i jednocześnie
jego miłość do mnie. Oczywiście płakałem.
Śmiałem się również, i wybaczałem sobie wszystko, i
zobaczyłem, że cokolwiek pomyślę, zrobię,
jakąkolwiek emocję poczuję, to nie jestem ja, lecz umysł
lub wspomnienia bólu, które się ciągle chcą odtwarzać – i
że to są narzędzia, części mnie, ale nie poczuwam
się do winy za ich błędy, tak samo jak nie poczuwasz się
za błędy włosów, które się zaplątały lub
samochodu, który ma usterkę – jest to bez znaczenia i jak najbardziej w
normalne. Było to bardzo mocne uczucie oczyszczenia.
Dziękowałem za to wszystko, co dostałem, dziękowałem
za ciało, które mam. Moje ciało całe zostało
wypełnione światłem. Czułem całe moje
wewnętrzne ciało, nie tylko zewnętrzne, ale całe
eteryczne, i było to wspaniałe uczucie. Moje ciało się
cieszyło i czuło się kochane, ja się cieszyłem i
dziękowałem za to ciało i za to że jestem. Potem
zasnąłem zalany łzami i przepełniony
błogością i radością, śmiejąc się co
jakiś czas i stękając w uldze wybaczenia sobie.
Obudziłem się wypełniony pokojem parę chwil potem. Czuję już teraz, jak ho'oponopono oczyszcza
mnie i zmienia moje życie. Jest to wspaniałe. P.S. najlepsze z tego przeżycia jest
to, że każdy może je przeżyć, więc na co
czekają? :) G.W. Jeszcze raz dziękuję za to, że dała
mi Pani do ręki tak piękne i wspaniałe narzędzie jak
Ho'oponopono. Praca zależy już tylko ode mnie...
Dziękuję, widzę, że każdy kolejny proces uspokaja
mnie i daje większe poczucie wolności, sensu życia, odwagi;
pomaga w pracy z lękami..... Pozdrawiam serdecznie, mając nadzieje na spotkanie
w przyszłości:)) E. Ł. Tak na szybko , pierwsze mini
doświadczenie z kolumną Boskiego Pokoju. Otóz- po kursie, wróciłam do domu, a
moja córka zapragnęła pójść na sushi. No trzeba z
radością- tez zająć się dzieckiem swoim fizycznym
:)) . Rzecz w tym, ze nie bardzo mi się
chciało iść do tej "susharni", do której lubi
chodzić moja córka ( bowiem 2 razy się zawiodłam
co do dania , jakie mi podali) , ale ona tam lubi, bo zawsze ma swój ulubiony
zestaw. Zatem zdecydowałam, że mimo tej mojej niechęci
pójdziemy tam. Zastosowałam kolumnę boskiego pokoju i dostałam
zestaw sashimi z dodatkami, które lubię najbardziej- wodorosty i kawior
:)) - o co wcale nie prosiłam, oraz usunięto mi ogórki ( bo ich nie
lubię z dwóch sałatek, mimo , ze prosiłam o usunięcie
tylko w jednej , bo o drugiej zapomniałam, że tam też są
ogórki :)). Drobiazg- może...., ale fajnie ..:)) Mahalo i aloha J.G. Zajmuję się rehabilitacją
i masażami i klawiterapią (leczenie gwoździami, coś jak
akupunktura). Przyznam się bez bicia, że zaniedbałem
ho'opnopono i raczej sporadycznie wykonywałem... Oczywiście zaraz
po Twoich warsztatach wykonywałem rytuał codziennie, z pokorą
przyjmując to co góra daje i to co przynosi oczyszczenie, np.Od
pierwszej sformułowanej ankiety zacząłem wrzucać mojego
szefa i miejsce pracy, które dla wszystkich obecnie pracujących i
byłych pracowników jawi się jako siódmy krąg piekieła, na
samą myśl o tym miejscu, o szefie, człowiek zaczynał
się nakręcą, gwoli wyjaśnienia pracuję w hotelu,
który został stworzony w wielkim proradzieckim szpitalu (gdzie był
nawet odział dla psychicznie chorych), a wcześniej był tam
szpital niemiecki (sic!), nie ma to jak ziemie odzyskane, więc już
macie niewielkie pojęcie ile i jakiej pamięci ten budynek
zgromadził przez wieki i tak sobie tego szefa i to miejsce
"wrzucałem" do ankiety aż minął dokładnie
tydzień (7 dni), tj. w sobotę po 10,5 godzinnym dniu pracy o 22,
zostałem poproszony przez szefa do jego gabinetu i dowiedziałem
się, że zostałem zwolniony, a raczej mój "etat
został zlikwidowany" tyle tylko, że wszystko odbyło
się w tak miłej i przyjaznej atmosferze, że właśnie
to, a nie sam fakt zwolnienia był dla mnie szokiem!! szef po raz
pierwszy w życiu, zachowywał się jak normalny człowiek
mówiący do drugiego normalnego człowieka, a nie jak wysłannik
piekieł dopełniający apokalipsę. W jednej chwili
wszystkie nitki zostały rozwiązane, poczułem się lekki i
wolny, zamiast przeżywać i rozpaczać nie mogłem
powstrzymać radosnego śmiechu przy podpisywaniu papierków. Praca na
którą narzekałem, szef gestapowiec, nawiedzone miejsce, wszystko
nagle zostało zabrane z mojego życia i zrobiło się
tyyyyyyyle wolnego miejsca, poczułem znowu energię do
działania. Teraz czekam na dalszy bieg wydarzeń mając
świadomość, że znowu bardzo dużo zależy ode
mnie. 7 dni od pierwszej ankiety, 7 dni na oczyszczenie życia z rzeczy
które powodowały skok ciśnienia na wysokość 3
piętra...szef z którym nigdy nie przeprowadziłem ani jednej
normalnej luźnej rozmowy to wszystko zostało oczyszczone
(uporządkowane/zabrane/oddalone/uwolnione ode mnie) w 7 dni !!!! :]]]]
aż się boję co będzie po 2 tygodniach ;) Aaaaaaaa i
jeszcze coś ważnego, cały tydzień śnił mi
się mój pracodawca co powodowało niezmiennie "irytka"
(irytacje) od samego rana. Myślałem jeszcze 4 godziny
temu, że tak dziwnie wszystko z nienacka się stało, że
nie było żadnych sygnałów ze strony szefa, ale był
sygnał od podświadomości - powtarzające się sny. To
na tyle mojej historii J wszystkie te zdarzenia pozwoliły mi sie
rozwijać i w końcu finansowo stanąc na nogi ( Polska to taki
kraj gdzie bezrobotny ma więcej pieniędzy, czasu i
szczęścia niż pracownik na etacie :) ) to tak po krótce mojej
historii... Ale ten list to nie tylko historia mojego
bezrobocia ;) tak na prawdę to odkąd nie pracuję na etacie
tylko w szarej strefie to czasami mam pacjentów 16 godzin na dobę,
czasami mniej, a czasami są dni gdzie nikt nie dzwoni i odpoczywam :)
ogólnie jestem szcześliwy, pieniązków jeszcze mi nie brakło ni
razua jest coraz lepiej :) P.P. Minął miesiąc od kursu w
Krakowie 31 .04.2011. Byłem tam z kolegą. Zanim tam
pojechałem, byłem bez pracy,pieniędzy ,zestresowany ,chory,
zrujnowane życie małżeńskie i mocno skopany przez
życie. Dzisiaj mam pracę,pieniądze,stres ustępuje,choroba
też,małżeństwo jest pod znakiem zapytania a życie
wraca do normy i staje się bardziej klarowne. Powodem,dla którego
pojechałem na kurs było ratowanie małżeństwa i
siebie przedewszystkim i stała się rzecz dziwna-nie mam
pojęcia jak to się stało,ale tam właśnie się
zakochałem z wzajemnością. Po HO`OPONOPONO (procesach),które
przeprowadzam dwa razy dziennie ,oznajmiłem żonie ,że mam
dość tortur psychicznych i że odchodze od niej. Byłem
przy tym jak nigdy opanowany, zrównoważony i dumny. Kilka dni pózniej
zrozumiałem,że problem był we mnie i dopiero wtedy
poczułem (zrozumiałem), że moje życie to mój TWÓR , moje
myśli, moja pamięc UNIHIPILI. Jednak nie zmienia to faktu ,że
przestałem kochać żonę,o którą tak zaciekle
walczyłem przez 12 lat. Nie umiem wyrazić swojej
wdzięczności wobec pani za to, ze nauczyła mnie pani
HO`OPONOPONO.Wyjazd do Krakowa był ostatnią i jedyną
słuszną rzeczą jaką zrobiłem, była to brzytwa
,której" chciałem "się chwycić.Pani Aniu,za pani
sprawą jestem dzisiaj szczęśliwszym ,spokojniejszym
człowiekiem.Wiem,że dóżo pracy przedemną lecz to nie
zraża mnie ,ale zachęca do (powrotu do domu),ciągnie mnie
teraz tam skąd pochodze.Raz jeszcze chcę powtórzyć kurs
,dlatego że umysł mój na naszym pierwszym spotkaniu nie był
zbyt chłonny i powstały luki, niejasności ,które pragnę
uzupełnić .Jestem człowiekiem chłonnym wiedzy na temat
HO-OPONOPONO i wiem już,że na tym nie skończe.Pozdrawiam
panią bardzo ,bardzo gorąco-tym razem już z
uśmiechem na twarzy. J. K. z Irlandii. Na początku tego roku udało mi
się przeprowadzić moją mamę przez trzy poważne
choroby:depresja,udar mózgu i wypadanie macicy.Obecnie bierze bardzo
łagodne leki przeciwdepresyjne,które jak sądzę,już
wkrótce będą mogły być odstawione,udar mózgu nie
pozostwił po sobie śladu,operacja usunięcia macicy odbyła
się na świeżo wyremontowanym oddziale ginekologicznym,z
miłym personelem i znakomicie opiekującym się moją mamą
lekarzem prowadzacym co jak na warunki polskie nie jest jeszcze
codziennością.Oczyszczałam przede wszystkim ogromny strach
mojej mamy przed operacją,szpital,oddział ,salę
operacyjną i cały personel.Efekt był naprawdę
cudowny! Mama czuła się w szpitalu znakomicie i bardzo
bezpiecznie.Serce mi rośnie jak patrzę na mamę gdy jest znów
zdrowa,uśmiechnięta i samodzielna ! A ma już 80 lat. Oczyściłam również
wzajemną wrogość i agresję między mną i moim
ojcem.Nareszcie możemy kontaktować się spokojnie i z naturalną
uważnością.Obojgu nam służy ta sytuacja po wielu
latach wzajemnych utarczek. Bez Hooponopono czułabym się całkowicie
bezradna ! H.P. Tak na szybko, pierwsze mini
doświadczenie z kolumną Boskiego Pokoju. Otóz- po kursie, wróciłam do domu, a
moja córka zapragnęła pójść na sushi. No trzeba z
radością- tez zająć się dzieckiem swoim fizycznym
:)) . Rzecz w tym, ze nie bardzo mi się
chciało iść do tej "susharni", do której lubi
chodzić moja córka ( bowiem 2 razy się zawiodłam
co do dania , jakie mi podali) , ale ona tam lubi, bo zawsze ma swój ulubiony
zestaw. Zatem zdecydowałam, że mimo tej mojej niechęci
pójdziemy tam. Zastosowałam kolumnę boskiego pokoju i dostałam
zestaw sashimi z dodatkami, które lubię najbardziej- wodorosty i kawior
:)) - o co wcale nie prosiłam, oraz usunięto mi ogórki ( bo ich nie
lubię z dwóch sałatek, mimo , ze prosiłam o
usunięcie tylko w jednej , bo o drugiej zapomniałam, że tam
też są ogórki :)). Drobiazg- może...., ale fajnie ..:)) J.G. Uczestniczylam w kursie ho'oponopono we
wrzesniu 2010 w Warszawie. Od tej pory robie proces codziennie i przekonuje
sie o jego dzialaniu. Ale to co sie wydarzylo wczoraj zupelnie mnie
zaskoczylo ; od paru miesiecy staramy sie o kredyt w banku na wyposazenie
sali wystawowej naszej firmy. Mielismy oficjalna zgode od stycznia, ale
ciagle brakowalo jakiegos dokumentu. W miedzyczasie dokonczylismy budowe
nowej siedziby, przeprowadzilismy firme i oczywiscie wykorzystalismy
pieniadze z obrotu na wyposazenie. Pozniej nam ich brakowalo w codziennym
funkcjonowaniu przedsiebiorstwa. Umieszczalam moj problem w ankiecie, ale
ciagle gdzies byla jakas blokada. Nic nie wychodzilo, jakas czarna seria ;
niezadowoleni klienci, problemy z pracownikami, mialam wrazenie, ze wszystko
sie rozchodzi na boki i nie umiemy tego poskladac w jedna calosc. Kupilam
ksiazke opisujaca feng shui i oczyszczania miejsc. Czytajac ja przypomnialo
mi sie, ze przeciez ho'oponopono mozna uzyc do oczyszczania z negatywnych
wibracji. W zeszly piatek umiescilam w ankiecie nowa siedzibe firmy, budynek,
teren, wszystkie meble, przedmioty tam Droga Pani Anno Zbieram się od kilku dni, by do Pani napisać i podzielić
się wrażeniami J W moim życiu zawodowym pojawiły się nowe,
interesujące perspektywy... Jestem pewna już teraz, że to
kolejny etap w moim rozwoju, nowy, lepszy... Z każdym dniem mam coraz większe zaufanie do procesu
Ho’oponopono... Widzę, jak się zmieniam, jak zmienia się moje
spojrzenie na świat i na wszystko, co mnie otacza...
Świadomość, że wszystko ma Unihipili, zmieniła
jakość mojego życia. Dzięki procesowi, „cudownej” poprawie uległy moje relacje z
ludźmi, z którymi od lat nie mogłam dojść do
porozumienia... a tu proszę... J Najbardziej jednak cieszy mnie fakt, że zniknęła moja
potrzeba kontrolowania... Oddałam Bogu sprawy do załatwienia, i co
wydawało się rzeczą niemożliwą – zaufałam,
że otrzymam wszystko co dla mnie najlepsze... Swoją drogą,
dzisiaj pomyślałam sobie pierwszy raz w życiu, że jestem
ukochanym dzieckiem Stwórcy! Co jeszcze z takich ciekawostek, przestałam się przejmować
problemami finansowymi, jakoś tak w moim umyśle istnieje obraz
tego, że zostało to już rozwiązane J pojawiło się
to „samo z siebie” „ludzie bluszcze” jak ich wcześniej nazywałam, poznikali z
mojego życia... Mój syn widzi mamę jakąś odmienioną,
pogodniejszą, kochaną J Ja widzę w innych
jasne strony, mam więcej zrozumienia dla wszelkiego stworzenia J Jestem pod ogromnym wrażeniem procesu... ani regresing, ani
ustawienia hellingerowskie nie przyniosły pożądanego efektu...
a tu... niespełna 2 miesiące stosowania procesu i już tyle
spraw rozwiązanych... Jestem pewna, że będę stosować Ho’oponopono do
końca tego życia... Dziękuję, że nauczyła mnie Pani procesu. Pozdrawiam serdecznie, J. L. W moim długoletnim praktykowaniu
procesu ho'oponopono zauważyłem następujące zmiany w moim
życiu: rzuciłem palenie, przestałem pić alkohol, jestem
wegetarianinem , podczas trzech wypadków samochodowych wyszedłem bez
obrażeń, podczas włamania do mojego domu nic nie
zginęło . H.Ł. – właściciel firmy,
praktykujacy od 1989. Przede wszystkim stałam się
zdrowszym, lepszym, spokojniejszym , radośniejszym
człowiekiem, mam znacznie lepsze relacje z ludżmi, w rodzinie, w
pracy, wśród przyjaciół. Wyplątałam się z
toksycznego związku niemal bezboleśnie. Zmienił się mój
sposób pracy na mniej stresujący i dający większą
satysfakcję, mniej nerwów, więcej kasy. Mam nowego partnera i
dopiero teraz wiem jak fajnie można się razem bawić.
Oczyszczam relację z synem i choć jest czternastolatkiem wydaje
się być szczęśliwy i dobrze się dogadujemy, a jak
tylko coś skrzypi to szybciutko wznoszę Kolumnę Boskiego
Pokoju. Generalnie nie ma dziedziny mojego
życia, żeby zmiany nie były co najmniej zauważalne, a
najczęściej wstrząsające. Począwszy od tego, że
zaakceptowałam swój wygląd, a nawet jestem z niego zadowolona, co
przedtem mi się nie zdarzało, a skończywszy na tym, że
Miłość przez duże M i przez małe zagościła
się na dobre w moim życiu. Oczywiście, że jeszcze czasem
odzywają się negatywne emocje, ale już szybko je zauważam
i potrafię się im nie poddawać a nawet zmieniać . L.M.- po 3 latach praktykowania. Dzieki Ho’oponopono
nauczyłam się Szacunku do Siebie i do każdej żywej
istoty, a także Szacunku do przyrody i przedmiotów – dostrzegłam,
że one także mają Duszę. Uczę się wciąż
być obecną w danej chwili. Głębiej rozumiem czym jest
Miłość i Akceptacja. Staję się coraz bardziej
świadoma, mam więcej zrozumienia dla siebie, to pozwala mi na
powolny, ale ciągły proces rozwoju w Duchu Miłości. I
nawet jak zbaczam z wytyczonej Drogi Światła i Miłości,
to dyskomfort powoduje , że pragnę szybko na nią
powrócić. R.A. – po 9 latach praktykowania
Ho´oponopono Minęły dwa tygodnie od kursu i
zaczyna być coraz lepiej. W pracy jak zwykle gonitwa, ale jak dotąd
udaje mi się codziennie (często nocą) zrobic proces. Jestem
duzo spokojniejsza, tak jakby ktoś nade mna czuwał. H. A. Ukonczylam kurs Ho`oponopono prowadzony
przez Pania w Warszawie prawie trzy lata temu. A co otrzymalam? Otrzymalam rozwiazanie,
ktore przewrocilo caly moj swiat. A. B. Chciałabym podzielić się
moimi doświadczeniami z hooponopono, po kursie , w którym
uczestniczyłam w listopadzie 2009r. Kiedy wracałam po pierwszym dniu
kursu do domu przyjaciółki, u której się zatrzymałam w
Warszawie, miałam duży stres związany z przesiadkami,
autobusami, tramwajami, ponieważ nie znam w ogóle Warszawy, było
już ciemno i ogólnie nieprzyjemnie, bałam sie że będę
błądzić, a tego bardzo nie lubię. Puściłam
Kolumnę Boskiego Pokoju na moją podróż do domu i wtedy na
przystanku kobieta, która czekała na autobus mówi, "oj,
strzasznie długo trzeba czekać, ja ide na inny przystanek, idziesz
ze mną?" I jak się okazało Basia była również
uczestnikiem tego szkolenia i moja droga była jej po drodze
i odwiozła mnie prawie pod sam dom. Moja babcia choruje na serce i bardzo
źle się poczuła. Trafiła do szpitala i lekarze orzekli,
że miała zawał w domu, a potem drugi w szpitalu. Nie dawali
nawet jednego słowa nadziei, że babcia wyjdzie z tego. Miała
zaburzenia świadomości, mowy i ogólnie było
kiepsko. Przeprowadziłam hooponopono, biorąc pod uwagę
moją odpowiedzialność za chorobę babci.... i babcia
zaczęła odzyskiwać siły, wzsyscy się dziwili,
że po dwóch zawałach w takim wieku (85lat) w tak krótkim
czasie wygląda i czuje się wyjątkowo dobrze. Po tygodniu
wyszła ze szpitala do domu. J.K. Stosuję proces już jakiś
czas i momentami aż ciężko mi uwierzyć jak bardzo
wpłynął on na moje życie. Problemy w relacjach z
ludźmi praktycznie zniknęły, stałem się o wiele
bardziej pewny siebie i coraz bardziej lubię siebie :D pousuwałem z
głowy masę przekonań. Wszystko jakby zaczyna się coraz
lepiej układać. Nawet podczas samego procesu czuję się
inaczej. Zaczynam rozumieć i czuć każdy kolejny krok. P. K. Chciałam Ci bardzo serdecznie
podziękować za ten kurs w Gdańsku. Pragnę podzielić się moim
wspaniałym doświadczeniem wczorajszego wieczoru. B.W. Witam Pani Anno, Pisałam już o swoich piewszych
sukcesach, a teraz osiągnęłam kolejny i bardzo dla mnie
ważny! Otóż moja córeczka
urodziła się z zatkanym kanalikiem nosowo- łzowym w
oczku, oczko ropiało, powieka była non stop zaczerwieniona
cały czas wisiała w nim łezka,lekarz kwalifikował oczko
do zabiegu przkłuwania kanaliku, ale ja miałam nadzieję
uniknąć tego. Masowaliśmy ten kanalik,
przykładaliśmy zioła, herbatę i czekaliśmy aż
mała urośnie a wraz z nią ten kanalik urośnie i odetka
się. Jednak tak się nie stało. Po roku i 3 miesiącach
wzięłam się porządnie za hooponopono, i przez 2 tygodnie
dzień w dzień oczyszczałam w procesie moją
odpowiedzialność za ten stan, a także nasze powiązania
rodzinne między babciami, dziadkami, rodzeństwem, wszystkimi,
którzy mieli z córeczką kontakt i mogli spowodować
kiedyś jakąś sytuację, która sprawiła, że oczko
mojej córeczki płakało (tak to sobie wymyśliłam i
to mi bardzo pomogło ;-) . W międzyczasie znalazłam
dobrego lekrza, z którym planowałam skonsultować stan oczka córki.
Dostałam numer telefonu i probowalam sie dodzwonic do niego przez kilka
dni, ale nikt nie odbierał. Tymczasem robiłam codziennie
Hooponopono. Ku mojemu największemu zdumieniu oczko zaczęło
się goić i z dnia na dzień stan się polepszał. Po 2
tygodniach nie ma nawet śladu 15-sto miesięcznej męczarni z
ropiejącym i łzawiącym i zaczerwienionym oczkiem. To
naprawdę działa. Muszę się przyznać, że
podchodziłam do procesu dosyć sceptycznie ale widzę,
że trzeba zaufać Boskiemu porządkowi. I że czasami nie
wystarczy 1 lub dwa podejścia, ale z wiarą trzeba kontynuować
proces, a cuda się dzieją. A do lekarza też nie
dodzwoniłam się zapewne przez przypadek, tylko miał mi pomóc
Inny Lekarz, a Wrzechśwait sprzyjał temu aby tak się
stało! Dziękuję Ci Anno, że
przekazałaś mi tę cudowną "czarodziejską
rozdzke".Pozdrawiam Cie serdecznie i ciepło w ten chłodny
wrześniowy wieczór. J. K. Kiedy wróciłam z kursu w
poniedziałek wieczorem Syn chciał upiec sobie pizzę w
piekarniku kuchenki gazowej. Piekarnik jest elektryczny... Niestety,
okazało się, że piekarnik nie działa. Poprosiłam na drugi dzień elektryka,
który rozebrał całą kuchenkę i stwierdził, że
ze strony elektryki wszystko jest ok. Ze z pewnością to
zawiodła elektronika- programator. Ale On się na tym nie zna i nie
będzie tego ruszał.
D.S. Kursantka z Krakowa. Mam już sukcesy w Ho´oponopono bo
zdołałem uwolnić się od problemu z alkoholem. M.B Pierwszego dnia kursu w Krakowie, w
sobotę(4.04) rozpoczęliśmy proces Hooponopono. W tym czasie w
Anglii moja młodsza córka M. poczuła się żle i zaczęła
wymiotować,miała temperaturę.Ciągłe była
chora,kiedy wróciłam w poniedziałek do domu (6.04). Oczywiście dwa razy
uwzględniłam ją wtedy w ankiecie. Rano we wtorek (7.04)
poczuła się nadspodziewanie dobrze, a wcześniej nie mogła
wstać z łóżka. Proces Hooponopono robimy wspólnie z
J.,ale koncentruję sie lepiej (i on też to mówi) jeśli
robię sama. J.K-K Mam wieści na temat
skuteczności metody.....Wracałam z dworca szybciutko z
mężem do śpiących dzieci, a tu nas dziebnęli za
prędkość policjanci...Smutno mi było gdy już
wyszedł do radiowozu, bo my do dzieci, a tu punkty karne i
kasa....Puściłam szybko KOLUMNĘ POKOJU... a tu po chwili
mąż wbiega do samochodu wesoły i rusza...
Powiedział, że głupio im było, bo nie mieli na radarze
jego zapisanego i puścili!!! Ja się ogromnie cieszyłam,
dziękowałam Boskości!!! Ale pomyślałam, że
może nie jechał tak szybko i radar nie złapał...ale
powiedział mi że jechał szybko...pięknie więc! Cieszę się bardzo bo
mąż miał okazję zobaczyć jak to działa. W pracy też stosowałam tą
samą technikę i jest świetna. J. K-S Uczestniczka kursu we Wrocławiu Już ponad 20 lat temu
zainteresowałem się Huną i niekonwencjonalnymi metodami
wpływania na nasze zdrowie i satysfakcję życiową. Trzy
lata temu, postanowiłem zmienić coś diametralnie w moim
życiu. Wybrałem się na roczny kurs
rozwoju duchowego, a w następnych miesiącach uczestniczyłem w szkoleniu
z medycyny psychotechnicznej i psychotronicznej. Czułem, że nie mam
wystarczających wiadomości. Dlatego, cały czas, do tej pory
uczę się i poszukuję nowych, mądrych nauczycieli. Tak
między innymi trafiłem na Ho´oponopono. Poznając i stosując różne
techniki uzdrawiania, wypracowałem sobie własną autorską
metodę, która według mnie jest najbardziej skuteczna i
błyskawicznie działająca. Jednym z elementów tej metody jest
Ho´oponopono, którą stosuję do każdej uzdrawianej osoby, w
uzdrawianiu różnych niekorzystnych sytuacji życiowych i stosunków
międzyludzkich. Posłużę się
fragmentami listów i podziękowań, które zilustrują
skuteczność tej techniki: 1. „Pragnę serdecznie podziękować Panu, za
pomoc w wyleczeniu mojego wnuka Alberta. Lekarze stwierdzili u niego wodniaki
i ADHD. Dziecko często upadało i przysparzało rozlicznych
trudności w domu i szkole. Obecnie Albert jest grzeczniejszy. Potrafi
ocenić swoje postępowanie, wie, co było zadane w szkole.
Wdzięczna babcia K.T” 2. „Szanowny Panie Z. przesyłam
gorące podziękowania za wyleczenie ropieni na twarzy mojej mamy.
Korzystała ona z różnych leków, ale nie przynosiły one
pożądanych rezultatów. Dopiero dzięki Pana pomocy może
ona cieszyć się zdrową skórą. Pozdrawiam K.T” 3. W tym przypadku chodzi o całkowite wyleczenie
padaczki u 57- letniej rolniczki: „Chcę bardo podziękować Panu
Z. za pomoc w moim uzdrowieniu. Już ponad rok jak powróciłam do
zdrowia. Nie boję się, o to, co mówię, nowych miejsc oraz
sytuacji. Odzyskałam pewność siebie i poczucie własnej
wartości. Mój kręgosłup nie przysparza mi już więcej
bólu. Chce mi się żyć i cieszę się każdym
dniem. Bezgranicznie wdzięczna K.T.” 4. „Szanowny Panie Z., nigdy nie zapomnę o tym, jak
bardzo pomógł Pan mojemu ojcu. Przeszedł on ciężką
operację na bypassy. Lekarze nie dawali dużych szans na jej
powodzenie. To dzięki Pana interwencji zabieg udał się
doskonale. Dodatkowo ojciec szybko wracał do zdrowia. Na uwagę
zasługuje też fakt, że jest on cukrzykiem i lekarze bardzo
się dziwią, że jego rany są wygojone i nie
jątrzą się. Z pozdrowieniami A.D” 5. „Moja mama złamała panewkę w
kości udowej, a ponieważ ma 83 lata lekarze nie chcieli robić
operacji. Zwróciłem się o pomoc do Pana Z. i dzięki jego interwencji
w ciągu 5-15 minut ,moja mama jechała na stół operacyjny.
Całą operację nadzorował Pan Z.. Operacja przebiegła
idealnie, mimo iż moja mama ma kłopoty z sercem i szereg innych
dolegliwości. W chwili obecnej moja mama czuje się bardzo dobrze.
Chodzi o kulach od trzeciego dnia operacji. Jestem bardzo wdzięczny Panu
Z.. Paweł K. ” 6. „W połowie lutego w późnych godzinach
popołudniowych, w sposób nagły dostałam silnego bólu brzucha.
W nocy wylądowałam w szpitalu, ponieważ zaczęło
się krwawienie z jelit. Lekarze nie zrobili z tym przypadkiem nic, tylko
Pan Z. swoimi metodami zahamował mi krwawienie. Po dwóch dobach zrobiono
mi badanie jelit, stwierdzono skręt jelit i polipa wielkości
łyżeczki od kawy. Lekarze zaproponowali mi operację, ale nie
wyraziłam na to zgody i wyszłam na własną
prośbę, odkładając tą wątpliwą
przyjemność na później. Po 45 dniach ten sam lekarz
szykując mnie do operacji ponowił badanie, i ku jego zdziwieniu moje
jelita nie były skręcone, a polip zniknął. Lekarz
był w szoku, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Dzięki
pracy Pana Z. uniknęłam operacji i związanych z tym
różnych nieprzyjemnych zjawisk. W opisanej sprawie dysponuję
dokumentacją lekarską Moja wdzięczność do Pana Z.
jest bezgraniczna. Mirosława K. S. Cz.Z.D z Gdańska Znowu muszę się z Tobą
podzielić rezultatami procesu Ho'oponopono. Staram się
przeprowadzać go codziennie. Zauważyłam u siebie
zmniejszenie..prawie całkowite bólu biodra, które bolało mnie od
ponad roku. Chodzenie sprawiało mi problemy, niejednokrotnie
kulałam. Ale to taka mniejsza sprawa. G. odwiedził Kasię w Polsce
dwukrotnie. Niestety nie wyszło im, Kasia nie mogła się
pogodzić z charakterem G. Wymuszał na niej wszystko, był
niezadowolony, że utrzymuje z innymi osobami znajomość.
Był o wszystkich zazdrosny, nawet o mnie i jej syna. Kasia
zabroniła mu przyjeżdżać i unikała rozmów przez
internet jak tylko mogła. Wtedy zaczęły się dziać
różne rzeczy. Wszyscy znajomi,o których on wiedział zaczęli
chorować, byli operowani. Ja również nie mogę dojść
do siebie po zabiegu wycięcia migdałków już dwa miesiące.
W domu Kasi zaczęło wszystko się psuć , kwiaty
więdną, usychają, pokłóciła się z bratem, a
byli w przyjacielskich stosunkach. Od paru dni ujmuję ją i jej
rodzinę, zarówno G. w ankiecie. Dzisiaj dzwoni Kasia mówiąc mi,
że bojler, który nie działał juz 2 tygodnie znowu jest na
chodzie. Ze poprawiły sie Jej stosunki z przełożoną
w pracy. Pół roku temu kupiłam Kurs Cudów,
kilkakrotnie zabierałam sie do czytania i nic nie rozumiałam,
skupiałam sie bardzo mocno, przeczytałam kilka wersów,
wracałam z powrotem i nic nie rozumiałam, odłożyłam
książkę. W poniedziałek po kursie rano wzięłam
książke i zaczęłam czytać i wszystko
rozumiałam,otwierałam w róznych miejscach i gdzie otworzyłam
wszystko wydawało sie proste i zrozumiałe. Myślę że
się coś odblokowało. Parę miesięcy temu znajoma
była u ginekologa i na USG. Stwierdzili,że ma dwa polipy w macicy i
torbiel na jajniku.Wyznaczyli jej operację ,a raczej zabieg na dzisiaj
więc oczywiście byłam z nią w szpitalu. J.K-K Jestem certyfikowanym trenerem EFT (Emotional
Freedom Techniques)i stosuję tę metodę we współpracy z
osobami, które mają problemy z trudnymi wspomnieniami, które
obciążają ich emocjonalną sferę życia. Metoda
działa ale w niektórych przypadkach jest nieefektywna. A.O.- trener EFT D.B Oczyszczałem swoją pracę i
teraz dostałem dodatkową, o której marzyłem od 1997 roku.
Jestem trenerem, szkoleniowcem z metod rozwiązywania problemów
jakościowych i usprawniania procesów produkcji. Co najciekawsze, firma zaproponowała
mi żebym poprowadził dwa szkolenia, bo na pozostałe trzy
mają trenerów, a po pierwszym szkoleniu stwierdziła, że
chcą abym prowadził wszystkie ich szkolenia. Tak więc teraz
pracuję w swojej poprzedniej firmie i realizuję swoje marzenia jako
trener. Zawsze korzystam z Boskiej Kolumny
Pokoju: w cięższych chwilach i przed szkoleniem , i pomaga zawsze.
To jest niesamowite. Wiele rzeczy zmienia się w moim źyciu, mam
więcej gotówki, ludzie są milsi, jestem spokojniejszy. P.R. Robię proces prawie codziennie i nie
będę opisywał wszystkich cudów jakie się mi
przytrafiły po procesach Camill Procesu Ho`oponopono nauczyłam
się na kursie Anny Kligert. Zaczęłam go regularnie
stosować i oniemiałam. Uwolnił mnie od trudnych
przeżyć i wspomnień, uzdrowił mój umysł i
ciało, otworzył na nowe sytuacje i osoby. Teraz jest mnie więcej dla innych. Wiem dokąd zmierzam i z kim, co
jeszcze muszę zrobić, a co zaniechać. Tak więc codziennie, ja i moje
Ho`oponopono. Pozdrawiam – J oswobodzona z przeszłości błogosławię głos z
odległości dzień ma tyle żywych kolorów bez fałszywych postaci i iluzji
tworów śpiewam więc w sercu
pieśń wyzwolenia która oczyszcza wszystkie cierpienia J. |