|
|
ROZMOWA
Rytuał Ho'oponopono
(fragmenty tekstów)
Czwarty Wymiar nr.9/2007
Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być
kopiowana ani rozpowszechniana w jakiejkolwiek postaci bez pisemnej
zgody autorki tego artykułu, Joanny Mądrzak
W poprzednim numerze zamieściliśmy artykuł Joanny
Mądrzak o Morrnah Nalamaku Simeonie (1913-1992), hawajskiej
Kahunce Lapa'au. Poniżej publikujemy wywiad z jej uczennicą -
Anną Kligert.

Pani
Anno, była Pani uczennicą i asystentką niezwykłej osoby -
Morrnah Nalamaku Simeona. W jakich okolicznościach się Panie
spotkały?
W 1988 roku odbył się pierwszy Światowy Pokojowy Kongres
Healerów w Danii. Wielu wspaniałych uzdrowicieli z całego świata
prezentowało tam swoje metody leczenia. Pewnego dnia miałam
uczestniczyć w prelekcji innej osoby. Prelekcja ta została
odwołana, a ja "przypadkowo" trafiłam na wykład Morrnah.
Zdecydowałam się wziąć udział w jej seminarium, podczas którego
nauczała Ho'oponopono. Instruktor z Niemiec namówił mnie, żebym
zaczęła tłumaczyć teksty Morrnah na język polski. Jakiś czas
później Morrnah postanowiła odwiedzić Polskę. Wówczas nie znałam
jeszcze celu jej podróży. Akurat tak się złożyło, że byłam w
Warszawie pierwszy raz po wyjeździe i wstąpiłam do Towarzystwa
Psychotronicznego, żeby kupić jakieś książki. Na tablicy
ogłoszeniowej zobaczyłam ogłoszenie o kursach Huny. Zapytałam,
czy są zainteresowani Ho'oponopono. Wyglądało to tak, jakby było
zaplanowane z góry. Morrnah wysłała mnie do Warszawy, żeby
przeprowadzić wstępną prelekcję. Niedługo potem przyjechałyśmy
razem do Polski przeprowadzić kursy, na których miałam być
tłumaczką. Potem spotkałam się z Morrnah kilka razy i nauczyłam
się tzw. Basic II, czyli drugiej części procesu. Do tej nauki
można przystąpić dopiero po kilku latach praktykowania części
pierwszej. Praktykowałam Ho'oponopono w swoim codziennym życiu,
znałam więc jego wartość. Zapragnęłam nauczać innych.
Opowiedziałam o tym Morrnah. Powiedziała, że jeszcze nie jestem
gotowa. Wtedy nie rozumiałam, dlaczego. Musiałam nad sobą
intensywnie pracować przez wiele lat, zanim wyraziła zgodę na
to, bym zaczęła nauczać.
Jaki był
cel wizyty Morrnah w Polsce w 1989 roku?
Morrnah miała dwa cele. Pierwszy z nich był szczególną misją.
Miała się bowiem udać do Częstochowy, na Jasną Górę i oczyścić
to miejsce z traumatycznej pamięci całej Polski. Miejsce to ma
też silne karmiczne powiązania z innymi krajami i narodami. (O
tej misji pisaliśmy w nr. 8/2007 str. 49).
Drugim celem Morrnah było nauczanie Polaków procesu
Ho'oponopono. Niestety pozostała tylko garstka osób, które
wytrwale go stosowały, dzięki czemu wiele zmieniło się w ich
życiu i w ich otoczeniu. Gdyby wszystkie 700 osób, które
uczestniczyły wtedy w kursach, dalej praktykowało Ho'oponopono,
prawdopodobnie wiele spraw w kraju wyglądałoby dzisiaj trochę
inaczej.
Proces Ho'oponopono uwalnia nie tylko osobę, która go
przeprowadza. Uwalnia również wszystkich i wszystko, co jest w
ten proces włączone.
Co
oznacza słowo Ho'oponopono i na czym polega rytuał? Wspomina
Pani, że Morrnah "odnalazła" proces Ho'oponopono, czy to oznacza,
że nie był on przedtem znany nikomu innemu?
Słowo Ho'oponopono, jak prawie każde słowo w języku hawajskim,
składa się z kilku słów, z których każde ma również wiele
znaczeń. "Ho" oznacza przynosić, przenosić, prezentować, dawać,
odkładać, "pono" dobroć, moralną dobroć, to, co jest prawidłowe,
poprawiać. Całe słowo Ho'oponopono oznacza powodować, właściwie
postępować, naprawiać błąd.
Proces, którego nauczam, różni się od wielu rytuałów hawajskich.
Składa się on z 12 stopni. Jest procesem skruchy, wybaczenia i
przemiany. Jest on petycją do Miłości, czyli Światła, Boskości,
by usunęła toksyczne energie ukryte w podświadomości. Boskość
dokonuje tego w Umyśle, zaczynając od części spirytualnej, czyli
Nadświadomości. Następnie oczyszcza część intelektualną,
uwalniając ją od form myślowych. W końcu przesuwa się do części
emocjonalnej - podświadomości, usuwając toksyczne emocje i
wypełniając ją samą sobą, czyli Miłością.
Każdy problem zaczyna się od myśli. Samo myślenie nie jest
problemem. Problemem są bolesne wspomnienia powiązane z myślami.
Nienawiść, smutek, złość, brak tolerancji są truciznami, które
można porównać do starych płyt gramofonowych, które ciągle, i
ciągle przynoszą ból i cierpienie. Podświadomość często kojarzy
zdarzenia lub osobę, którą spotykamy w czasie obecnym, z czymś,
co nastąpiło w przeszłości. W takiej sytuacji emocje zostają
uaktywnione i stają się przyczyną stresu. Ho'oponopono
neutralizuje energie związane z osobą, miejscem czy przedmiotem.
Zadaniem Ho'oponopono jest oczyszczenie, neutralizowanie i
uwolnienie energii o niskiej wibracji i przetransformowanie jej
w Miłość.
Praktykując Ho'oponopono, nie potrzebujemy wiedzy o przyczynie
wywołującej problem. Jedyna informacja, jaka jest nam potrzebna,
to uświadomienie sobie aktualnego problemu. Nasza podświadomość
zna przyczynę, a praca intelektu jest prośbą o wybaczenie.
Oczyszczamy nie tylko siebie. Oczyszczamy również wszystkich i
wszystko, co włączamy w proces, czyli: rodzinę, bliskich,
przodków, zdarzenia, miejsca, przedmioty. Pamięć absolutnie
wszystkiego, czego doświadczyliśmy od momentu Stworzenia
zapisana jest jako formy myślowe i zachowana w ciele eterycznym.
Można to porównać do komputera, który znany jest jako
podświadomość, Unihipili, lub aspekt wewnętrznego dziecka.
Innymi częściami naszego Jestestwa są Matka, znana jako Uhane,
czyli racjonalna myśl, która wybiera i decyduje, oraz Ojciec-
Aumakua, czyli nadświadomość lub aspekt spirytualny.
Te trzy części Jestestwa, to nasza wewnętrzna rodzina, która w
normalnych warunkach powinna być zrównoważona, i która razem ze
Stwórcą Boskim daje Samo-Identyczność, czyli Jedność z Bogiem.
Morrnah Simeona odnalazła stary proces Ho'oponopono, który był
dokonywany od tysięcy lat. Był on znany jedynie Kahunom, których
było niewielu. Pamiętajmy, że praktykowanie Huny, jak i
Ho'oponopono było zakazane, od kiedy na Hawajach znaleźli się
misjonarze. Stara hawajska wiedza przetrwała w ukryciu. Dopiero
w końcu lat 70. zaczęto odkrywać te stare nauki, które były
przekazywane tylko drogą ustną.
Punktem zwrotnym w życiu Morrnah był moment, w którym
zachorowała na złośliwy nowotwór. Wówczas sama zaczęła stosować
ten proces w celu uzdrowienia siebie. Potem dostosowała go do
naszych czasów.

W jaki sposób przebiegał
ten proces na dawnych Hawajach?
Stary proces różnił się od procesu, którego nauczała Morrnah.
Muszę tu dodać, że "Samo-Identyczność przez Ho'oponopono" różni
się od wszystkich innych form. Według starej tradycji, każdy,
kto był związany z danym problemem, musiał być fizycznie obecny
w czasie rytuałów i pracować nad ich rozwiązaniem. Był to rytuał,
w którym uczestniczyli "Starsi" w rodzinach, kapłani lub
kapłanki i całe rodziny. Każdy był zmuszony do wypowiedzenia się,
i jak Morrnah to określała, "wylania żalu", tak długo, aż
wszystkie winy zostały ujawnione. W czasie takiego rytuału nikt
nie mógł opuścić pomieszczenia. Rytuał był prowadzony przez
Kahunę.
Proces opracowany przez Morrnah nie wymaga obecności innych osób.
Przeprowadza się go samemu. Nie musimy zwracać się do kapłana,
psychiatry, terapeuty czy innego specjalisty. Wszystko odbywa
się pomiędzy trzema częściami naszego Ja a Boskością, która wie
dokładnie, kim jesteśmy, co przeżyliśmy i czego nam potrzeba.
Morrnah mówiła, że jedynie Boskość może usunąć i naprawić błąd.
My możemy tylko o to prosić.

Czy
polinezyjski rytuał może mieć swoje zastosowanie w Europie
Środkowej? W tak odmiennej kulturze?
Proces Ho'oponopono z niczym nie koliduje i jest niezależny od
tradycji, religii czy kultury. Korzystać z niego może każdy z
nas. Zwraca się do Jestestwa, które jest w nas wszystkich. Poza
tym Ho'oponopono jest procesem pochodzącym z Lemurii, starszej
od Atlantydy. Według wielu przekazów właśnie stamtąd wywodzi się
nasza cywilizacja. Jeśli założymy, że reinkarnacja istnieje, to
możemy przyjąć, że każdy z nas mógł już wcześniej żyć w różnych
częściach świata, nawet poza Ziemią, i zbierać informacje w
swojej podświadomości, która nigdy nie umiera i przenosi je do
kolejnych wcieleń. To daje nam wiele do myślenia, prawda?
Jakie
korzyści może nam przynieść stosowanie tego rytuału?
Nie nazywałabym tego rytuałem. To jest proces, ponieważ każdy
pracuje nad swoim Jestestwem i oczyszcza swój "komputer" krok po
kroku. Tego się nie da zrobić za jednym razem. Proszę tylko
pomyśleć, ile przeróżnych informacji zgromadziliśmy!
Podświadomość tworzy powiązania, tzw. Sznury Aka, połączenia ze
wszystkim, z czymkolwiek tylko ma do czynienia, nawet gdy nie
jesteśmy tego świadomi. Na początku zajmujemy się najbardziej
palącymi nas problemami. Z czasem zostają odkryte kolejne,
głębsze warstwy, nad którymi również należy pracować.
Głównym celem procesu Ho'oponopono jest odnalezienie Boskości w
samym sobie. Ho'oponopono to ogromny dar dla ludzkości,
zwłaszcza w dzisiejszych, tak niespokojnych czasach. Prowadzi
ono do wolności, do całkowitego wyzwolenia się spod władzy
przeszłości. Pozwala nam żyć Tu i Teraz, żyć w pełni. Pozwala
nam wrócić do domu.
Najważniejszym celem w życiu człowieka jest odnalezienie swojej
prawdziwej Identyczności, swojego prawdziwego Ja, swojego
miejsca we Wszechświecie i powrót do Miłości. Aby osiągnąć ten
cel, powinniśmy uznać, że jesteśmy odpowiedzialni za stworzenie
swojego życia takim, jak ono w tej chwili wygląda, że nie ma
żadnej przyczyny czy winy na zewnątrz - poza nami. Każda osoba
doświadcza innych korzyści.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Joanna Mądrzak |